poniedziałek, 18 maja 2020

"Stalowe Serce" - Brandon Sanderson

Nikt nie wie skąd się wzięli Epicy. Pewnego dnia, krótko po pojawieniu się na niebie złowrogiej komety nazwanej Calamity, niektórzy ludzie po prostu obudzili się z pewnymi mocami. Niestety wraz z tymi niezwykłymi umiejętnościami, obdarowani zostali pragnieniem władzy i okrucieństwem. Najpotężniejszy z nich przybrał imię Stalowe Serce i podporządkował sobie całe miasto niegdyś zwane Chicago, potrafi on zamienić każdą nieorganiczną materię w stal i ma iście stalową skórę - żadna broń nie jest w stanie nawet go drasnąć. Prawie żadna - bo młody David Charleston widział jak Stalowe Serce krwawi. Ukrywa ten niebezpieczny sekret od 10 lat z myślą, że kiedyś uda mu się dokonać zemsty za śmierć jego ojca. Okazja nadarza się gdy na swojej drodze spotyka członków ruchu oporu zwących się Mścicielami...


Ja nie wiem jak Pan Sanderson to robi, ale spod jego pióra nie wychodzą złe powieści. Nie wiem czy znalazł magiczny długopis czy zaprzedał duszę diabłu w zamian za niewiarygodny wprost talent, ale faktem niezaprzeczalnym jest, że wszystko co tworzy jest po prostu świetne. Po pozycje sygnowane jego nazwiskiem sięgam w ciemno i za każdym razem jestem pewna, że dostanę kawał porządnej literatury. Nie inaczej było i tym razem, chociaż moja dzisiejsza propozycja jest czymś raczej niezwykłym w dorobku autora, a mianowicie młodzieżówką. Ale niech Was to nie zrazi, bo pomimo nieco lżejszego języka i mniej szczegółowych opisów, ta historia bez trudu zabawi dojrzałego czytelnika, intryga zaś jest skonstruowana w sposób typowy dla literatury dla dorosłych. A poza tym to dzieło Mistrza Sandersona, więc należy mu się uwaga i koniec.

Może zacznę od stylu prowadzenia narracji. Tym razem autor zdecydował się na narrację pierwszoosobową w wykonaniu naszego głównego bohatera - Davida. Wciąż nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym, jak doskonale Pan Sanderson dopasowuje swój styl do poszczególnych opowieści. Tutaj doskonale czuć w nim osobowość Davida, czyli wyjątkowo nieśmiałego i niezręcznego młodzika, ale chociaż ten styl jest dość prosty, to nie mogę nazwać go prostackim ani irytującym. Czyta się to dobrze i świetnie pasuje do klimatu opowieści i historii, którą przedstawia. W tym przypadku nie było potrzeby zamieszczania szczegółowych opisów, jak w serii "Archiwum Burzowego Światła" - tutaj cały czas jesteśmy na dobrze nam znanej planecie, w dobrze znanych nam realiach, wiec brak tych opisów jest rzeczą naturalną. Sami Epicy zaś są opisani bardzo dobrze, chociaż informacje o nich są tak umiejętnie dawkowane, że Czytelnik nawet nie zauważa ogromu wiedzy, którą przyswaja.

Co do bohaterów, to od razu polubiłam ich wszystkich. David, fajtłapowaty i niepewny siebie, jest moim ulubionym, ale o wszystkich pozostałych mogłabym bez trudu napisać kilka ciepłych słów. Są bardzo od siebie różni, bardzo barwni, ale w tego typu literaturze to nie razi, a wręcz dodaje jej smaku. Od początku najbardziej intrygowali mnie Megan i Profesor i okazało się, że dobrze trafiłam, bo to dwie najciekawsze i najbardziej skomplikowane postacie w tej opowieści. Skomplikowane w sposób zdecydowanie wykraczający poza ramy literatury dla młodzieży. Młodzieżowe, poza stylem, jest tutaj właściwie tylko tempo akcji, bo jest szybka i widowiskowa. Nie pozwala się nudzić, a to chyba najważniejsze.

No i końcowy plot-twist... Przyznaję, nie przewidziałam tego. Kompletnie tego nie przewidziałam. Kto czytał, ten wie o czym mówię. Mieliśmy też i drugą zagadkę - bo David, chociaż wie, że Stalowe Serce ma jakąś słabość, która objawiła się tego dnia 10 lat temu, nie wie jaką. Miałam milion teorii, ale niestety żadna nie okazała się prawdziwa. Jedyną zagadką, którą rozwiązałam wcześniej jest tożsamość Profesora, ale chociaż akurat ona nie należała do zbyt trudnych, to przyznaję, że sam pomysł jest ciekawy i bardzo mi się podobał. Ogólnie końcówkę czytałam z zapartym tchem i choćby pod moimi drzwiami na powitanie czekała królowa Anglii, nie byłabym w stanie odłożyć lektury na później. Prawdziwa jazda bez trzymanki w najlepszym wydaniu.

Słowem podsumowania, to naprawdę świetna książka i już nie mogę się doczekać sięgnięcia po kontynuację - tak, jest to część serii, konkretnie trylogii, a zakończenie tego tomu rozbudza ogromny apetyt na ciąg dalszy. Uwierzcie, to doskonała przygoda, która zostanie w Waszej pamięci na długo. Zdecydowanie polecam nie tylko młodzieży, ale również starszym czytelnikom, którzy lubią dobrą przygodę albo nienachalne science-fiction. Warto.

Moja ocena: 9/10

21 komentarzy:

  1. To zupełnie nie mój gatunek, ale świetnie, że książka pozostaje z czytelnikiem na dłużej. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam nic przeciwko młodzieżówkom, ale ponieważ nie czytałam do tej pory żadnej książki tego autora, to pewnie sięgnęłabym po jakiś inny tytuł. Chociaż książka, w której postacie da się lubić, bardzo by mi się teraz przydała, bo ostatnio do takich nie mam szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  3. I kolejna książka Sandersona, o której słyszę i którą chcę przeczytać niemalże od razu. Kurczę, widze, że to naprawdę świetny autor, utalentowany i bardzo pomysłowy. Czytałaś jego inne książki? Którą polecasz na pierwszy kontakt? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brandon Sanderson to mistrz. Żadna jego powieść mnie nie zawiodła. Tej nie czytałam, ale zdecydowanie do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba czytałyśmy ją w podobnym czsie i trochę nasze opinie są różne. Ile ludzi tyle opinii. Ja kompletnie nie mogłam polubić głównych bohaterów, za to drugoplanowi zyskali moją sympatię. Długo się nie mogłam w nią wczuć, ale może chodzi bardziej o tłumaczenie.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze się zastanowię ale blog super :D

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tym autorze, ale brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się że miło spędziłaś czas z tą książką, jednak to nie mój gatunek;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie mam w planach twórczości Sandersona

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz, ze nie czytałam jescze nic Sandersona. Jakoś sie nie złożyło. Chyba trochę wstyd🙈

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię, jak książka zaskakuje, no i jak da się lubić bohaterów. Piszesz, że pióro Sandersona zawsze dobre, więc chyba powinnam poznać, a przynajmniej spróbować.

    ps Czekałam na Twoją recenzję "Świerszcza..." będzie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi bardzo zachęcająco. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja podziękuję, nie lubię tego gatunku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak siedziałam nad tym komentarzem i siedziałam... Recenzja zachęcająca, więc w czym problem? Co sprawia, że książka jednak mnie nie kusi? I chyba wymyśliłam :) Doszłam do wniosku, że taką historię chętnie bym obejrzała, ale niekoniecznie przeczytała. Nie wiem, czemu tak mam, ale chyba właśnie mnie oświeciło, że oglądam dużo filmów i seriali w takich klimatach, za to nie sięgam po książki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie zaciekawiłaś mnie ale nie wiem czy to dla mnie ze względu na science-fiction. Niektóre z tego gatunku książki podobają mi się, ale zdecydowana większość jest dziwna.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tym razem nie dla mnie, ale recenzję jak zawsze czytałam z dużą przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że mogłaby mi przypaść do gustu :) Mam w planach inne powieści tego autora, bo jakoś się z nim mijałam ale widzę, że dużo straciłam i trzeba to koniecznie nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę ze nie mój gatnek... nie czuje sie dobrze w science-fiction... nie czuje tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham Sandersona, ale ta ksiązka nieszczególnie mnie przekonała.
    Zdecydowanie pozostanę przy swoim ukochanym Mistbornie, ale cieszę się, że Ci się podobała <3
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. nie znam twórczości tego autora, ale chyba będę musiała to szybko nadrobić, bo spotykam tylko same zachwyty nad jego książkami :P

    OdpowiedzUsuń

Jeśli możesz, zostaw komentarz. Zajmie Ci to nie więcej niż 2 minuty, a dla mnie będzie wspaniałym prezentem i dużą motywacją. Dziękuję!