niedziela, 1 grudnia 2019

"Sekretny Język Kotów" - Susanne Schotz

Drodzy posiadacze kotów, czy zastanawialiście się kiedyś co Wasz kot tak naprawdę chce Wam powiedzieć? Czy potraficie rozróżnić "miau" oznaczające przywitanie, "miau" oznaczające potrzebę i "miau" oznaczające irytację? Czy nie byłoby wspaniale gdyby powstał słownik kociej mowy, w którym moglibyśmy sprawdzić o co chodzi naszemu mruczkowi i podyskutować z nim na temat wyższości karmy z kurczakiem nad karmą z tuńczykiem? No byłoby wspaniale, niestety taki słownik nie istnieje i jest mało prawdopodobne, że kiedyś zostanie stworzony. Jednak dzięki pracy profesor Susanne Schotz możemy nauczyć się rozpoznawać dźwięki odpowiadające poszczególnym kocim nastrojom, a to dla nas, właścicieli tych wspaniałych czworonogów, rzecz niemal nieoceniona.
 
 
Na początek chcę powiedzieć jasno, że jest to książka popularnonaukowa napisana przez profesor fonetyki. Spotkałam się z kilkoma niepochlebnymi recenzjami tej książki, które zarzucały jej, że za dużo tu zapisów fonetycznych i gadaniny o głoskach. Cóż, ja widzę to tak: widziały gały co brały. To tak samo jak przeczytać "Władcę Pierścieni" i narzekać, że za dużo tam elfów i innych ras nie z tego świata. No, tak jakby o to chodzi w tej książce, więc skąd te pretensje? Owszem, autorka przekłada kocie dźwięki na zapisy fonetyczne, żebyśmy lepiej mogli zrozumieć o co chodzi. Jest przecież fonetyczką, więc kompletnie nie rozumiem na co tu narzekać.

Przejdźmy teraz do samej książki. Pani Schotz ma bardzo lekki styl, przez co jej pracę czyta się szybko i łatwo. Z resztą rzeczona praca nie jest specjalnie obszerna - pomijając dodatki w stylu tabeli fonetycznych, ma około 200 stron. Autorka pokrótce opowiada o różnych dźwiękach, jakie wydają koty i pokazuje przykłady sytuacji, w których zaobserwowała te dźwięki u swoich pupili, dzięki czemu daje nam wskazówkę odnośnie ich znaczenia. Następnie uczy nas je odróżniać i zachęca do uważnego słuchania naszych kociaków by zweryfikować nabytą wiedzę w praktyce. Na koniec dostajemy garść anegdot i trochę informacji i sposobie prowadzenia podobnych badań. Taka konstrukcja książki jest czytelna i sensowna.

Jednak najbardziej podobała mi się strona internetowa projektu, z którego zrodziła się ta książka. Znajdziemy na niej sporo nagrań dźwiękowych i filmików przedstawiających kocie zachowanie towarzyszące poszczególnym odgłosom. Za każdym razem, gdy w tekście jest mowa o konkretnym dźwięku, możemy bez problemu znaleźć go na stronie www i odsłuchać, aby upewnić się, że dobrze rozumiemy o co chodzi. Bardzo fajny dodatek.

Z minusów chcę wspomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze, na koniec niemal każdego rozdziału, gdy autorka podaje zapisy fonetyczne dźwięku, o którym mowa, znajduje się ramka z napisem "wskazówka" i informacją, że tabele fonetyczne można znaleźć na stronie 220. Szczerze mówiąc czułam się jakby ktoś potraktował mnie jak półidiotę, do którego nie dotrze za pierwszym razem, tylko trzeba mu o tych tabelach przypominać co 10 stron. Po drugie, nie bardzo wiem co w książce o kociej fonetyce robią porady co robić gdy kot sika poza kuwetą, w dodatku opatrzone komentarzem, że autorka nie jest weterynarzem ani behawiorystą. Ale może się czepiam.

Ogólnie książka była przyjemną lekturą, z której sporo się dowiedziałam. Z uwagą wsłuchuję się teraz w "mowę" mojego kota i obserwuję jakie sygnały niewerbalne jej towarzyszą. To fajne narzędzie, które z pewnością pozwoli lepiej zrozumieć kociego podopiecznego, na czym skorzystają obie strony. Myślę, że lektura tej książki będzie fajnym doświadczeniem dla każdego kociego rodzica. Polecam.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.

53 komentarze:

  1. Obowiązkowa lektura dla Kociarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem kocią macochą:D
    Wprowadziłam się do faceta, który ma kota, więc chętnie sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dostałam narzeczonego w pakiecie z kotem, piąteczkę przybijam :D

      Usuń
  3. Cieszę się, że książka przyniosła Ci wiedzę i była miłą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "widziały gały co brały" - nie do końca ;) Niektórzy zostali patronami i bardzo się z tego cieszą, ale aż tak językoznawcze podejście do tematu nieco ich zaskoczyło :)

    Nie czytam tej recenzji do środy. Wtedy dotrę do ostatniej strony mojego egzemplarza i będę mogła porównać wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam raczej o ludziach, którzy kompletnie nie spodziewali się podejścia naukowego, tylko kilku zabawnych anegdotek, bo i takie recenzje widziałam ;)

      Usuń
  5. Ciekawa, jeszcze o niej nie słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham koty, więc warto przeczytać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Wprawdzie ja na koty jestem okropnie uczulona, ale moja przyjaciółka koty uwielbia! Ta pozycja może jej się spodobać ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam alergię, ale za bardzo kocham koty, żeby z nich zrezygnować :D Tym bardziej, że moja alergia raczej łagodna, czasem tylko muszę się wysmarować maścią na wysypkę i mieć chusteczkę do nosa zawsze pod ręką ;)

      Usuń
    2. To miłość u Ciebie wygrała! Moja alergia wygląda zdecydowanie gorzej, trąca makabrą i bliskim zgonem :D Ale o dziwo na psy już tak nie reaguję!

      Usuń
  8. Takie ksiażki są lekkie i przyjemne do czytania a niekiedy przynoszą ciekawe informacje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla wielbicieli kotów będzie w sam raz, ja raczej będę trzymała się z daleka, chociaz koty lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz kota to chyba jednak bez sensu czytać :)

      Usuń
  10. Widzę,że pomimo minusów jesteś na tak. Uwielbiam koty więc pozycja zdecydowanie w moich klimatach xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nigdy nie przepadałam za kotami :) Wolałam psy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie wiem. Może i polubiłabym psy, ale jestem zbyt leniwa, żeby jakiegoś mieć - nie widzę siebie ganiającej z nim na spacery trzy razy dziennie, zwłaszcza w ziemie :D

      Usuń
  12. Nie czytam takich książek, ale tej chętnie dam szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja koty w miarę lubię, ale nie aż tak :D. Ale znam osobę, która chętnie by przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne dla właścicielów kotów. Ja niestety nie posiadam, jestem kompletną psiarą, ale mojej przyjaciółce mogłabym polecić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się nie zgodzimy :D Ale ja psiarzy podziwiam, chociaż sama jestem w opozycji. Serio, podziwiam, że chce im się codziennie psy wyprowadzać. Ja jestem na to zbyt leniwa :D

      Usuń
  15. I co ja mam teraz począć? Znów kotki i znów bym chciała przeczytać, a półki się uginają od nieprzeczytanych pozycji... ach świat książkoholika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie wina książkoholika. To wina zbyt krótkiej doby ;)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba, bo okupiłam to zdjęcie kilkunastoma szramami po pazurach na dłoniach :D

      Usuń
  17. Oj, nie lubię kotów, więc książka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja jestem kociara i z chęcią czytnę:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że książka trochę Cię zawiodła. Skoro jednak ostateczna ocena jest na plus to super. Być może autorka uznała, że takie złote rady trafią do kociarzy, którzy nie wiedzą o tym, że sikanie poza kiwetę to nie złośliwość. Albo, że w ogóle są koci behawioryści.

    PS. A jak sprawa z adopcją 2 kotka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa z adopcją na razie zeszła na dalszy plan, bo pojawiła się sprawa kredytu na mieszkanie i nie mamy chwilowo głowy do adopcji. Poza tym nasz obecny rezydent jest chory i musi do końca życia być na karmie leczniczej, której nie lubi i nie wyobrażam sobie karmić go nią gdy obok mały kociak będzie wcinał inne smakowitości. Więc maluch musiałby mieć to samo schorzenie, albo już sama nie wiem...

      Usuń
  20. Nie lubię kotów, więc sobie daruję tę lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak można nie lubić kotów? :D Przyznaj się, że lubisz, choćby tylko na słodkich zdjęciach ;)

      Usuń
    2. Ja sama jestem trochę jak kot, więc może nie lubię konkurencji ;)

      Usuń
  21. Nie jestem kociarą, więc książka tym razem nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Koty to króle i chadzają własnymi drogami. Zdaje się, że trafiłaś na rewelacyjny przewodnik....

    OdpowiedzUsuń
  23. hahaha oj dzieci miałyby ubaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwłaszcza podczas przeglądania licznych tabel fonetycznych. Przeczytałaś w ogóle coś poza tytułem tej recenzji?

      Usuń

Jeśli możesz, zostaw komentarz. Zajmie Ci to nie więcej niż 2 minuty, a dla mnie będzie wspaniałym prezentem i dużą motywacją. Dziękuję!