środa, 18 kwietnia 2018

"Czarnoksiężnik i Kryształ" - Stephen King

Uwaga: recenzja kolejnego tomu serii zdradza zakończenie poprzedniego!

Nasze ka-tet pędzi naddźwiękowym pociągiem ku swojej śmierci. W tym momencie zostawiliśmy Rolanda i spółkę na końcu "Ziemi Jałowych". Blaine odpowiada kolejno na wszystkie zagadki i już zdaje nam się, że tak się to wszystko zakończy, gdy na scenę wkracza Eddie i ratuje wszystkich z opresji. Gdzieś po drodze wędrowcy przekraczają granicę między światami i trafiają do wymarłego miasta na alternatywnej Ziemi. Tam kontynuują swą podróż ścieżką promienia. Po drodze Roland zaczyna snuć długą i smutną opowieść o swojej pierwszej misji po zdobyciu rewolwerów...


To nie jest opowieść o Rolandzie, Susannah, Eddiem i Jake'u. To jest opowieść o innym ka-tet, ka-tet Rolanda, Alaina, Cuthberta i Susan. "Czarnoksiężnik i Kryształ" zabiera nas w podróż w przeszłość rewolwerowca byśmy mogli zrozumieć dlaczego Roland z takim uporem szuka Mrocznej Wieży. To powieść, w której mieszają się czasy i światy. Wymarłe miasto, do którego trafiają wędrowcy nie może nam się nie skojarzyć ze światem, który znamy z innej powieści Kinga, z "Bastionem". Czarnoksiężnik zaś zdaje się być nikim innym jak Złym Człowiekiem, Randalem Flaggiem. I to jest naprawdę bardzo fajne.

Świat, do którego zabiera nas Roland w swej opowieści to osobliwa mieszanina fantasy, science-fiction i westernu, z akcentem na to ostatnie. Sama opowieść to niezwykła historia o miłości i przeznaczeniu, ale nie można jej nazwać typowym romansem. To romans Kingowski, pełen tajemnic i niebezpieczeństw, romans w cieniu Mrocznej Wieży, na gruzach upadającego świata. Wszystko tutaj przesiąknięte jest charakterystyczną dla autora atmosferą fatalizmu, choć czytelnik od początku wodzony jest za nos i co kilka stron odkrywa, że nic nie jest takie, jak się wydaje, a akcja nie ma zamiaru podążać torem, który przewidział. To wszystko czyni tę opowieść niesamowicie ciekawą i wciągającą.

Technicznie nie można się przyczepić do niczego - nazwisko King gwarantuje warsztat pisarski z najwyższej półki. Podobnie jak gwarantuje wydarzenia, które powstać mogły jedynie w umyśle obdarzonym jedną z najbujniejszych wyobraźni w historii ludzkości. To wszystko mówi samo za siebie.

Nie będę się dłużej rozwodzić nad tą książką. Dla mnie to najlepsza jak dotąd część cyklu. I najlepsza książka Kinga, jaką kiedykolwiek przeczytałam. Małe arcydzieło. 10/10. Warto przeczytać wszystkie poprzednie tomy, by przeczytać również ten. Z całego serca polecam!

Moja ocena: 10/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeśli możesz, zostaw komentarz. Zajmie Ci to nie więcej niż 2 minuty, a dla mnie będzie wspaniałym prezentem i dużą motywacją. Dziękuję!