sobota, 14 lipca 2018

"Czarodzicielstwo" - Terry Pratchett

Osiem to liczba magiczna. Ósmy syn zostaje magiem. Ósmy syn ósmego syna zostaje kimś więcej, zostaje czarodzicielem. I właśnie dlatego magowie mają zakaz posiadania dzieci. Bo pojawienie się czarodziciela byłoby prawdziwą katastrofą. Niestety Świat Dysku przyciąga kłopoty jak magnes. Na Niewidoczny Uniwersytet przybywa Coin, ósmy syn ósmego syna. I wprowadza nowe porządki. Ponieważ magia powinna władać światem. Ale władać może tylko jeden mag, co oznacza wielką magiczną wojnę, która może zniszczyć cały Dysk...


Ok, powiem szczerze, nie przepadam za Rincewindem. Z magów toleruję Myślaka, Kwestora łykającego pigułki z żaby i nowego (przyszłego z punktu widzenia tej części) Nadrektora. Rincewinda niespecjalnie lubię i niespecjalnie podobają mi się części, w których występuje. Dlatego "Czarodzicielstwo" startuje z nieco niższej pozycji w moim prywatnym rankingu niż pozostałe części. Ale nazwisko autora gwarantuje, że nie spadnie zbyt nisko.

Humor, humor i jeszcze raz humor. To najmocniejsza strona powieści. Nie tylko tej, wszystkich powieści wchodzących w skład cyklu o Świecie Dysku. Zachwycałam się poczuciem humoru Sir Terry'ego Pratchetta już wielokrotnie, ale wciąż niewystarczająco.

Druga rzecz, fabuła. Jak zwykle wszystko rozkręca się powoli by w pewnym momencie runąć na łeb na szyję ku iście epickiemu zakończeniu. Historia jest ciekawa, poznajemy kolejnych interesujących bohaterów, jak choćby córkę znanego nam już Cohena Barbarzyńcy. Jak zwykle nowych bohaterów nie da się nie lubić. Poza Rincewindem. Wybaczcie, ale to po prostu nie moja bajka.

Nie wiem czy mogę to zwalić na postać nieudolnego maga, czy też coś innego nie zagrało, ale czegoś mi tutaj jednak zabrakło. Nie bawiłam się tak dobrze jak przy poprzednich częściach. Może historia nie była tak wciągająca, może zabrakło moich ulubionych bohaterów, może temat satyry w tej części to po prostu nie moja bajka. Nie wiem, ale mam poczucie, że poprzednie części były lepsze.

I to tyle, co mogę powiedzieć o "Czarodzicielstwie", żeby nie powtarzać tego, co powiedziałam o innych powieściach cyklu o Świecie Dysku. Gorąco polecam, bo nawet jeśli mnie się coś nie do końca podobało, to mimo wszystko to Sir Terry Pratchett. I to mówi samo za siebie.

Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeśli możesz, zostaw komentarz. Zajmie Ci to nie więcej niż 2 minuty, a dla mnie będzie wspaniałym prezentem i dużą motywacją. Dziękuję!