Kirke zawsze była inna. Dziwna. Córka boga słońca Heliosa i jednej z nimf - a więc nieśmiertelna, jednak o głosie i oczach śmiertelniczki. Nie odziedziczyła mocy swego ojca, nie wdała się też w swój lud pod względem bezwzględności i zamiłowania do intryg. Od zawsze jednak fascynowali ją ludzie, a w jednym z nich się zakochała. Gdy desperacko próbuje dowieść słuszności swego wyboru, odkrywa w sobie potężną moc - moc zamiany. Jednak nimfa, która potrafi przemienić śmiertelnika w jednego z tytanów, stanowi zagrożenie. Bogowie Olimpu skazują więc ją na wygnanie i uwięzienie na niewielkiej wysepce. Kirke jednak nie zamierza się poddać - nie teraz, gdy odkryła w sobie moc, przed którą drży Olimp. Zaczyna rozwijać swoje umiejętności...
Ach, "Kirke". Któż nie słyszał o książce, której okładka została okrzyknięta najpiękniejszą okładką 2018 roku? Pokazywali ją wszyscy - na blogach, instagramach, youtubach. Istotnie, okładka jest piękna, ale czy zawartość zachwyca w równym stopniu? Tu zdania są skrajnie odmienne - od "najnudniejsza powieść w historii" do "absolutne arcydzieło". Oczywiście odbiór książki zależy od gustów czytelnika, tutaj jednak rozrzut opinii jest wyjątkowo duży. I powiem Wam tak: rozumiem tych, których "Kirke" zanudziła na śmierć, ale ja jednak stanę bliżej tych zachwyconych.
- Jesteś mądra - rzekł w końcu.
- Jeśli to prawda, to tylko dlatego, że setki razy zachowałam się jak głupiec.
Jeśli sięgacie po tę książkę z wizją "Odysei" i epickich przygód, jakie przeżywał w niej Odyseusz, to nawet nie zaczynajcie. Kirke przez 80% czasu siedzi na swojej wyspie, którą można obejść w jeden dzień, nie ma więc tu pola dla szaleńczego tempa i niezwykłych zwrotów akcji. Fabuła toczy się spokojnie, statecznie wręcz, sprawiając wrażenie elementu drugorzędnej wartości. Nie mogę powiedzieć, że wieje nudą - Kirke jest na swojej wyspie odwiedzana przez znane nam wszystkich postacie z mitologii: Odyseusza, Jazona i Medeę, Hermesa, Dedala, a każda z nich przywozi ze sobą nową przygodę. Nie ma jednak wielkich wypraw ani epickich bitew. To zupełnie inny rodzaj opowieści.
Pani Miller zamiast na akcji, skupiła się na samej Kirke. Już od pierwszych stron przyglądamy jej się bardzo dokładnie, będąc narratorką ze szczegółami opowiada nam o swoich uczuciach: pragnieniu ojcowskiej uwagi, ciekawości świata, niechęci do złośliwych krewnych wyśmiewających jej ludzki głos. Śledząc to wszystko, co dzieje się nie tylko wokół Kirke, ale również w jej głowie i sercu, możemy jasno wskazać z czego wynika każda z cech charakteru, które nabywa wraz z rozwojem historii. Śmiem twierdzić, że to najlepiej opisana ewolucja bohatera, z jaką się spotkałam.
Sama Kirke jest fascynująca. Z początku zahukana, cicha, potulna, samotna, naiwna. Jej przemiana w mądrą, silną kobietę obdarzoną niezwykłym sprytem i odwagą, jest po prostu arcydziełem. Śmiało można stwierdzić, że obok wspaniałego stylu, jakim napisana jest ta powieść, jest to najlepszy jej element. A i o stylu trzeba powiedzieć nieco więcej, bo doskonale pasuje do tej opowieści. Jest nieco baśniowy, pełen niezwykle barwnych opisów, dzięki którym czytelnikowi obrazy stają przed oczami niemal nieproszone. Czytałam tę powieść już dwa miesiące temu, a wciąż obrazy pałacu Heliosa i wyspy Kirke są żywe w moim umyśle. Nie znalazłam tu żadnych niezręcznych sformułowań, żadnych powtórzeń, ani jednego błędu. Pani Miller ma warsztat na najwyższym poziomie.
- Twoja żona chyba jest mądrą kobietą.
- Owszem. Pominąwszy fakt, że za mnie wyszła, ale jako że tylko na tym zyskałem, nie wytykam jej tego błędu.
Jak już powiedziałam, rozumiem dlaczego część czytelników wystawia niskie oceny. Jeśli lubicie szybką akcję, ta książka nie jest dla Was. Ale jeżeli nie przeszkadzają Wam powieści, które wchodzą w głowę bohatera i skupiają się na jego rozterkach, przemyśleniach i uczuciach, to "Kirke" jest pozycją obowiązkową. Pięknie napisana, z fascynującą historią i wspaniałą bohaterką - ta książka to małe arcydzieło. Ja czytałam ją w stanie permanentnego zachwytu, więc gorąco polecam.
Moja ocena: 8/10
Od dawna poluję na tę książkę, bowiem bardzoo chcę ją przeczytać. Kocham mitologię, więc to ewidentnie powieść dla mnie:)
OdpowiedzUsuńOj tak. Tym bardziej, że mamy dość podobne gusty ;)
UsuńNie są to moje klimaty czytelnicze, ale okładka bardzo mi się podoba. 😊
OdpowiedzUsuńNie wiem czy nie Twoje. Ta książka w znacznej mierze przypomina ambitniejszą obyczajówkę i naprawdę pięknie opowiada o życiu, miłości, samotności i poświęceniu. O czym oczywiście zapomniałam napisać w recenzji, tak to jest jak się nie robi notatek podczas czytania...
UsuńMam tę książkę w planach od wielu miesięcy, ale w końcu ją dorwę ;)
OdpowiedzUsuńDorwij, warto :)
UsuńJestem z tych, którym Kirke bardzo się podobała. Piękna historia po prostu. Tak jak i wydanie. Idealne do fotografowania :)
OdpowiedzUsuńTak. Strasznie żałuję, że zdecydowałam się na audiobook i nie mam własnego egzemplarza na półce - ten na zdjęciu to biblioteczny, tylko dla tego zdjęcia wypożyczony... ;)
UsuńMam ją od dłuższego czasu na półce, jednak jeszcze jej nie czytałam. Osobiście nie przeszkadza mi wolna akcja w książkach.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
W takim razie ściągaj ją z półki czym prędzej i czytaj! :)
UsuńCzytałam ze względu na fakt, ze to mitologia (po całym tym szumie w sieci na temat powieści). Nie zawiodłam się - nie czytałam recenzję, nie oglądałam ale też nie spodziewałam się odwzorowania mitu czy wielkiej akcji. Masz rację odnośnie akcji - to jedna z tych powieści w ktorych liczy się to jak powieść została napisana (język, refleksje, nostalgia) a nie ile ma w sobie akcji i tak rteż trzeba do niej podchodzić. Mnie na pewno zauroczyła i wiem, że jeszcze do niej wrócę - lubię powieści w których liczy się słowo... one nie irytują infantylnym j.ęzykiem jak wiele powieści.
OdpowiedzUsuńZgadzam się w stu procentach. Teraz poluję na opowieść Pani Miller o Achillesie :)
UsuńSłyszałam, że ma zostać wydana w Polsce - czekam :)
UsuńMoje klimaty. Musi być szalenie ciekawa. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia
OdpowiedzUsuńJest, zachęcam do lektury :)
UsuńJedna z moich ulubionych książek tego roku :)
OdpowiedzUsuńW tym się zgadzamy :D
UsuńJedna z moich ulubionych książek tego roku :)
OdpowiedzUsuńPo takich zachwytach muszę przeczytać książkę, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie. Zwłaszcza, że nie jestem w tych zachwytach osamotniona :)
UsuńWłaśnie mnie zniechęciły do niej niskie noty, złe recenzje, ale widzę, że nie jest źle, a nawet jest bardzo dobrze. Oczywiście książka miała mega reklamę, no i ta okładka! Zaciekawiłaś mnie i może jednak sięgnę, a nie miałam.
OdpowiedzUsuńTo książka z tych, przy których trzeba się trochę wysilić, one często zbierają kiepskie recenzje od bardziej leniwych czytelników, ale Ty takie lubisz przecież ;)
UsuńPrzez pewien czas było o tej książce głośno, szczególnie na Instagramie. Mnie do sobie nie przyciąga, właśnie dlatego, że nie ma wartkiej akcji.
OdpowiedzUsuńW takim razie nie namawiam. Ale chyba się zgodzimy, ze wygląda pięknie :)
UsuńMam tą książkę w swojej biblioteczce i jestem jej bardzo ciekawa. Nie wiem czy przeczytam ją jeszcze w tym roku, ale w przyszłym będę chciała już po nią sięgnąć.
OdpowiedzUsuńCzekam niecierpliwie na Twoje wrażenia :)
UsuńCzytałam i pokochałam ^^ Byłam nią zachwycona ;)
OdpowiedzUsuńNo to przybijam piąteczkę :)
UsuńMuszę ją kiedyś dorwać w swoje ręce ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Trzymam kciuki za udane polowanie na "Kirke" :)
UsuńMam taką samą opinię jak Ty! Ta książka najpierw zauroczyła mnie okładką i obwolutą, żeby potem wciągnąć w nieśpieszną opowieść o Kirke, kobiecie ciekawej, jakże innej od znanych nam postaci mitologicznych, silnej, pełnej życia, walczącej z przeciwnościami...
OdpowiedzUsuńPonoć autorka pisze o kolejnej mitologicznej żeńskiej postaci - Galatei. Już nie mogę się doczekać polskiej premiery :)
UsuńWiem, że jeżysz się na słowo "feminizm" ;) ale cały czas chodziło mi po głowie przy czytaniu o bohaterce. Bo pasuje - silna, niezależna, z mocą, która stanowi zagrożenie dla innych (tytanów, czyli... chłopów. Przynajmniej nie kojarzę, żeby były tytanki), a do tego robiąca, co chce, więc piętnowana/wyśmiewana/karana. Wiemy, jak traktowano w przeszłości takie kobiety. Bo inne, bo ładne, bo nie pasowały do reszty, więc sru! i na stosik! Albo ewentualnie do klasztoru, żeby im się odechciało głupot w stylu nauka czy inne takie.
OdpowiedzUsuńSamą książkę chętnie bym przeczytała. I jak sroka lubiąca błyskotki napiszę, że okładka jest cudna!
Kirke była pół-tytanką technicznie rzecz biorąc :) Ale fakt, Kirke jest świetnym przykładem feminizmu takiego, jaki powinien być, dlatego tym bardziej polecam Ci lekturę :)
UsuńWidziałam na półce w bibliotece, leży biedna i nikt nie chce jej wziąć, więc chyba ja się skuszę :D
OdpowiedzUsuńSerio? Ja czekałam dwa miesiące w kolejce na tę książkę, bo chociaż słuchałam audiobooka, to uparłam się, że wypożyczę, bo jest zbyt piękna, żeby nie pokazać jej na zdjęciu w całej okazałości xD
UsuńJuz jestem zafascynowana ta postacia
OdpowiedzUsuńOj tak, myślę, że spodobałaby Ci się ta opowieść :)
UsuńCzeka u mnie na odpowiednią porę :). / Ogólnie, czytałam, że to książka postaci, a nie akcji, więc mnie to nie dziwi.
OdpowiedzUsuńTak. Teraz na rynku jest sytuacja "im szybciej tym lepiej", więc takie książki skupiające się na bohaterach to rzadkość, dlatego są tym bardziej cenne :)
Usuń